niedziela, 10 lutego 2019

o wyprzedażowym szaleństwie

 Na zdjęciach jeszcze odrobina śniegu, ale w powietrzu czuć już prawdziwą wiosnę! Chyba nie mogła mnie przywitać ładniejsza pogoda podczas przerwy międzysemestralnej w domu. 
W czasie największych wyprzedaży, przychodzę do Was praktycznie w samych rzeczach kupionych ostatnio, w tym w mojej ulubionej koszuli, która była tym, czego brakowało w mojej szafie już od dawna. A do tego kurtka, która jest ciepła, czarna i nieco luźniejsza, więc spełnia moje trzy podstawowe wymagania jeśli chodzi o zimową kurtkę. Na ogół jestem odporna na wszystkie te czerwone napisy na sklepowych witrynach, które krzyczą o wyprzedażach, ale tego roku i ja im uległam, co doprowadziło mnie do pewnego wniosku, a może postanowienia. Otóż postanowiłam trzymać się z daleka od galerii handlowych w okresie nie-wyprzedażowym po tym jak zobaczyłam wszystkie rzeczy, które kupiłam w okresie jesiennym, czyli około października i listopada, przecenione ponad pięćdziesiąt procent. Nic nie boli studenta bardziej niż taki widok, uwierzcie mi! Odkąd na przeciwko mojego miejsca zamieszkania w Gdańsku powstała galeria, byłam tam dość częstym bywalcem w przeciągu ostatniego pół roku, ale koniec z tym. Od teraz tylko wyprzedaże, bo można wtedy kupić wszystko, czego się potrzebuje oraz mnóstwo rzeczy, których się nie potrzebuje, ale przynajmniej ich zakup nie boli tak bardzo jak bolałby w oryginalnej cenie.
Oczywiście najlepiej pójść na zakupy z konkretnym planem, jednak w moim przypadku nigdy się to nie sprawdziło, bo kiedy poszłam kupić spódnicę lub sukienkę, wróciłam z kurtką i spodniami, więc...

wtorek, 25 grudnia 2018

czerń, czerń i jeszcze raz czerń

 Wszystkim, którzy zajrzeli tu jeszcze w okresie świątecznym, chciałam życzyć wesołych Świąt! Cieszę się, że udało mi się dodać tu coś jeszcze w tej końcówce roku. Chcę zdążyć jeszcze z krótkim podsumowaniem 2018 roku, tak więc do zobaczenia i napisania wkrótce! A przynajmniej taką mam nadzieję, bo nadal ogromną przyjemność sprawia mi powrót do starszych postów, dopiero wtedy zauważam, że faktycznie się zmieniłam, nie tylko jeśli chodzi o długość włosów, czy styl ubierania się, ale bardzo wiele można wyczytać z moich postów. I to, że teraz są one takie krótkie, też wiele o mnie mówi.

poniedziałek, 12 listopada 2018

co się dzieje, kiedy myślimy za dużo?

Czasem chciałoby się napisać tak wiele, jednak tak niewiele zostaje napisane.
Odkąd tylko pamiętam moim największym problemem było zbyt dokładne analizowanie każdej jednej sytuacji w moim życiu, zastanawianie się, co by było, gdyby..., myślenie, myślenie i jeszcze raz myślenie. Nie sądziłam, że myślenie może być aż tak zgubne. Tak naprawdę ciężko czasem jest zapanować nad tym, co siedzi w naszej głowie. Pewne myśli po prostu się tam pojawiają i ciężko jest się ich pozbyć. Wiele razy wymyślałam sobie problemy, które tak naprawdę nie istniały, których by nie było, gdyby nie ja sama. Wiele razy nie czułam się przez to dobrze sama ze sobą. Ale myślę, że w końcu, po wielu latach, znalazłam swój sposób na nie wymyślanie sobie nowych problemów. Nie mogę po prostu nic nie robić, muszę mieć zajęcie, dlatego dość mocno przyłożyłam się w tym semestrze do nauki. I ma to wiele, wiele plusów. Nie tylko mam ograniczony czas na analizowanie swojego życia i zastanawianie się, co zrobiłam źle, co mogłam zrobić inaczej, ale też poprawiła się moja samoocena, dzięki dużo lepszym wynikom. Jestem osobą ambitną. Ambitną, ale też leniwą, co mocno się ze sobą kłóci. Ale pozbywam się lenistwa, poświęcając praktycznie każdą wolną chwilę na naukę. Pamiętam jak w zeszłym roku przeżywałam średnie wyniki na uczelni przez długi czas. MYŚLAŁAM, MYŚLAŁAM I MYŚLAŁAM. Kiedy w końcu poświęciłam się czemuś w stu procentach, nie mam już tego problemu. Zaczynam być sama z siebie dumna. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak dużo się uczyłam jak teraz. Nawet przed maturą nie potrafiłam znaleźć odpowiedniej motywacji.
Zmieniając temat, zdjęcia z dzisiejszego posta są jednymi z moich ulubionych na blogu. Uwielbiam jesień! Te kolory, liście, płaszcze, kurtki, kocham to wszystko! Zdążyłam też już zapomnieć jak bardzo lubię ten kapelusz. Cieszę się, że ponownie wyciągnęłam go z szafy!



czwartek, 11 października 2018

nareszcie na czasie!

Mamy XXI wiek. Nastały czasy, w których ludzie nie lubią czytać. Tylko nieliczni zaglądają obecnie do biblioteki, a jeszcze mniej osób wstępuje do księgarni. Niewiele osób pisze, mało kto czyta. Dlaczego? Myślę, że ciężko znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Ja sama skłoniłabym się ku odpowiedzi, że lubimy rzeczy ładne, nieco wyidealizowane, wręcz perfekcyjne. Lubimy wierzyć, że życie może być właśnie takie - bezproblemowe. Blogi są zbyt osobiste, za dużo w nich przemyśleń, za dużo marudzenia, za dużo wszystkiego. Książki - to samo. Niejednokrotnie poruszają tematy, o których lepiej nie wiedzieć, nad którymi lepiej nie myśleć, nie zastanawiać się. Czasem tak sobie myślę, że gdybym mogła wybrać sobie czasy, w których dane jest mi żyć, nie zdecydowałabym się na wiek XXI, zbyt często mam wrażenie, że tu nie pasuję. Chciałabym mieć 21 lat w innych czasach, powiedzmy - w latach osiemdziesiątych. To by było coś zupełnie innego...
Mam wrażenie, że spódnica z dzisiejszego posta zahacza troszkę o zupełnie inne lata, nie do końca pasuje, choć wężowy motyw jest jak najbardziej trafiony! Co jest nieco zabawne, ponieważ jeden z moich ostatnich postów pisałam o tym, że nigdy nie udaje mi się nadążyć za modą, ale jednak okazuje się, że choć raz mi się udało. Zwierzęce motywy są teraz na każdym kroku! Dlatego bluzka taka, a nie inna ;)

czwartek, 4 października 2018

Sycylia raz jeszcze

Z nieco deszczowego i mocno wietrznego Gdańska wracam jeszcze na chwilę na słoneczną i cieplutką Sycylię. Tym razem zdjęcia z uroczej miejscowości Taormina, gdzie odwiedziliśmy ruiny teatru greckiego i obserwowaliśmy widok na Etnę, która niestety była cała w chmurach. Podobno nie zawsze tak jest, jednak my nie mieliśmy szczęścia do ładnego widoku na wulkan, także w dniu, kiedy się na niego wspinaliśmy.
Powiem Wam, że cieszą mnie te chłodniejsze dni i fakt, że mogę już nosić ulubione kurtki i cieplejsze swetry, wciąż jeszcze czekam na piękne złote liście na drzewach, ale na wszystko przyjdzie czas. Dookoła mnie wszyscy tęsknią za wakacjami, do czego oczywiście nie mogę się dołączyć, ponieważ jestem zdania, że mało co jest w stanie zmęczyć człowieka tak bardzo jak upalne dni. 
Spódnica ze zdjęć jest moją pierwszą dłuższą spódnicą, jaką udało mi się zakupić i od razu podbiła moje serce i przebiła wszystko inne. Myślę, że idealnie wpasowała się we włoski klimat, zwłaszcza w połączeniu z kapeluszem, który udało mi się pożyczyć z szafy mojej Mamy.

Szablon wykonany przez Tyler / Enjoy!