wtorek, 6 stycznia 2015

proud of myself!

Boję się tego roku. Jestem bardzo pozytywnie nastawiona, jednak pozostaje pewna obawa. Jest tyle rzeczy, które mogą pójść źle. Rzeczy, które albo sprawią, że ten rok będzie najlepszy ze wszystkich, albo wręcz przeciwnie... 

Pisałam Wam w jednym z ostatnich postów, że zakończę rok, biorąc udział w krakowskim biegu sylwestrowym. Zapisanie się na niego było dość spontaniczną decyzją, z początku chciałam cały dystans po prostu przemaszerować w moich zimowych butach, kurtce i szaliku, jednak dzień przed biegiem plany uległy zmianie. Powiem Wam, że spodziewałam się, że będzie dużo gorzej, mając na uwadze moją kiepską kondycję i zadyszkę, która łapie mnie przy wchodzeniu po schodach, a wcale nie było tak źle. Wprawdzie przy trzecim kilometrze myślałam, że już nie dam rady i zaraz po prostu padnę, ale udało się! Satysfakcja przy wbieganiu na metę jest nie do opisania, cudowne uczucie, które wciąż mam w pamięci. Jestem z siebie naprawdę dumna, że udało mi się pokonać te pięć kilometrów w jak dla mnie wcale nie najgorszym czasie. Oczywiście teraz mam chęci, by wystartować też w biegu na dziesięć kilometrów, ale myślę, że tu już bez odpowiednio długiego przygotowania się nie obejdzie. W ogóle samo uczucie, towarzyszące oczekiwaniu na sygnał do startu, kiedy stoi się w grupie prawie dwóch tysięcy osób... ach!
Po raz kolejny okazało się, że warto próbować nowych rzeczy, a nie poddawać się zaraz na starcie. Było super!

24 komentarze:

  1. Chciałam rok temu wystartować w tym biegu, bo jesienią sporo biegałam. Mój problem polega na tym, że w zimie nie mogę biegać. Niesamowicie kuje i piecze mnie w klatce piersiowej, dlatego w okresie zimowym robię sobie przerwę od biegania. Serdecznie gratuluję ! ♥ Mnie marzy się ćwierćmaraton :)
    W takim razie wybiorę się na wiosnę, w końcu to wcale nie tak daleko. Morskie oko widziałam w mniejszej ilości śniegu i robi wrażenie :) Ogólnie góry są cudowne

    OdpowiedzUsuń
  2. świetnie, ze przebiegłaś te pięc kilometrów, ja bym chyba nie dała rady :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekałam aż napiszesz post dotyczący biegu :) Cieszę się, że dałaś radę! <3

    http://diadree.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. No ja nie dałabym rady tyle przebiec! Gratuluję, że ci się udało :)
    Piękne zdjęcia, super płaszcz!
    http://modajestnaszapasja.blogspot.com/2015/01/memories_4.html
    Każdy komentarz i obserwacja motywuje do dalszej pracy! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Oby te rzeczy jednak ruszyły w stronę pozytywną, a nie tą drugą.. :) Miłego dnia, polinska.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale fajnie,gratulacje,ja jak będę miała kiedyś okazję wziąć udział w czymś takim to też spróbuję swoich możliwości i masz rację,że warto próbować nowych rzeczy,bo czasami jest tak,że myślimy,że będzie źle a okazuje się,że jest naprawdę fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie, że podjęłaś się temu zadaniu! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też boję się o ten rok. Będzie on pełen różnych wydarzeń, które mogą pójść po mojej myśli, albo i nie. Jednak myślę pozytywnie. :) Gratulacje ukończenia biegu! :)

    http://sylwiaa-m.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Brałam udział w podobnym biegu, ale w moim mieście i miałam takie same uczucia, było super! :)
    Śliczne zdjęcia <3

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie,
    www.megmyfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Także boję się trochę tego roku, ale postaram się myśleć pozytywnie mimo wszystko. Trzeba chcieć ujrzeć kolory! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się, że Ci się udało! Ja raczej nie dałabym rady w takim dystansie, muszę popracować nad kondycją :)

    OdpowiedzUsuń
  12. jeeej! pozytywnie! w takim razie Ty rozpoczelas swoj rok najlepiej jak moglas!

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratulację! Ja jak na razie przebiegłam najwięcej 2 km i już nie mogłam wytrzymać.

    Pozdrawiam Karolina (grumpyy-blog)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaufaj sobie i płyń z tym rokiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jaka radość! :D Widać, że było to dla ciebie fajne przeżycie. :))
    piankaofstyle.blogspot.com-klik♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie ma się czego bać co ma być to będzie :)

    www.kataszyyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratuluje wytrwałości! Ja łatwo się poddaje :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratuluję!!! Masz rację, nie można się odrazu poddawać.
    Może za rok ja też pobiegne w tym maratonie :)

    http://mademoisellejuliet.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. pewne rzeczy należy puścić i po prostu płynąć, ostatnio się przekonałam o tym, że jest tak najlepiej, najwygdoniej. jeśli chcesz zrobić innym dobrze - zrób dobrze sobie:)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz i bezinteresowną obserwację. To bardzo motywuje! ♥

Szablon wykonany przez Tyler / Enjoy!